---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wracam do głównej
Ewa Polak-Pałkiewicz

TAJEMNICA RADIA MARYJA


dyrektor Radia Maryja, Prof. WSKSiM o. Tadeusz Rydzyk CSsR


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

(Artykuł z miesięcznika "Powściągliwość i praca", nr 7,8 / 1994)


Dieta na post jest prosta; pijemy soki, Rano - gruszkowy, w południe - czarny bez, wieczorem - aronia. Może też być marchwiowy z kropelką śmietany. Oprócz tego zioła i wywar z jarzyn dla tych, którzy czują się słabiej, Ale podstawowym przepisem na post jest modlitwa.


Panie, bądź dzisiaj moim chlebem,
źródłem mojej mocy,
moim głodem, moim pragnieniem,
moją tęsknotą, mą radością.


O tym, jak pościć, jak przygotować zioła i jak - malutką łyżeczką - popijać soki, wiemy w Radiu Maryja od Marii, Niemki. Maria przyjechała wczoraj z Hiszpanii, (gdzie odnalazł ją telefonicznie Ojciec Tadeusz Rydzyk) via Niemcy, Maria wie wszystko o ziołach, ale przede wszystkim - o oczyszczającej mocy postu połączonego z modlitwą, Maria jest ucieleśnieniem łagodności. Pracownicy Radia mówią, że razem z nią przyjeżdża tutaj spokój. W maleńkiej, wypełnionej kwiatami kaplicy, zainstalowanej w piwniczce domu przy Żwirki i Wigury w Toruniu, trwa nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu. Pościmy wszyscy - słuchacze Radia Maryja razem z jego twórcami i pracownikami - w intencji wyproszenia darów Ducha Świętego przed świętem Jego zesłania. Modlimy się o zezwolenie dla niemieckiego Radia Maryja, które organizuje Maria. Czy to proste? Maria zaaranżowała studio we własnym domu, w najgłębszej konspiracji. Nie wie o tym nawet proboszcz. Biskup powiedział; Musimy milczeć. Idea Radia ma wpływowych przeciwników. O polskim Radiu Maryja tamtejsza prasa pisała z ironią i złością. Najbliżsi sąsiedzi Marii, matki pięciorga dzieci (wśród nich jest młodziutki ksiądz), sądzą, ż e ta piękna, czarnowłosa i czarnobrewa pani przeżywa aktualnie zwariowaną drugą młodość i instaluje u siebie jakieś muzyczne studio. Głos Marii, która siada przy mikrofonie, jest miękki i melodyjny, zupełnie pozbawiony tej ostrości, która tak razi polskie uszy. Ojciec Tadeusz tłumaczy z niemieckiego symultanicznie: - Módlmy się o czystość dusz polityków, którzy mają zadecydować o niemieckim Radiu Maryja, Niech Pan Jezus uzdrowi ich rany. Przyjaźń tych dwojga ludzi zaczęła się w dawnych czasach, gdy Ojciec Tadeusz pracował jako kapłan w Niemczech. Nie potrafił polubić tego kraju, a jednocześnie to tutaj właśnie spotkał ważnych dla siebie ludzi. Stąd pochodzą figurki Matki Boskiej Fatimskiej, które stoją we wszystkich pomieszczeniach Radia. Z tą najważniejszą - jedyną uśmiechniętą - która znajduje się w kaplicy, Otrzymał ją w podarunku od pewnej rodziny; ojciec był ofiarą nazizmu, jego brat - członkiem SS.

Wszystko zaczęło się od czerwonego audi 80, który stanął pewnego dnia pod oknem ojca Tadeusza w Oberstaufen, na niedługo przed jego powrotem do Polski. Taki podarunek. Na benzynę nie miałem, na chleb mi z trudem wystarczało, co miałem robić z tym samochodem? Przydał się na podróż do Polski z włoskim dyplomatą odnalezionym w Norymberdze. Ten człowiek sprawiał na Ojcu Tadeuszu fatalne wrażenie, o Polakach wyrażał się z odcieniem pogardy. Ojca Tadeusza zaintrygował jednak fakt, że zajmuje się propagowaniem objawień w Medjugorje. - Skoro tak źle myślisz o Polakach, przyjedź i sam się przekonaj. Wspólna podróż po Polsce była szalona, gęsta od wydarzeń. Odwiedzili Kraków i najważniejsze miejsca kultu Maryjnego. - To była kultura polska - powiedział Ojciec Rydzyk - a teraz będzie niemiecka. I zawiózł dyplomatę do Oświęcimia. Włoch całkiem zmiękł. Wizyta w Częstochowie i przy grobie Siostry Faustyny nastroiła go do działania i nagle zaczął Ojca Tadeusza atakować. Słuchaj, dlaczego nie założysz dla Polaków radia? Był to rok l990 i Ojcu Tadeuszowi wydało się to niewyobrażalnie, rozbrajająco naiwne.- Daj spokój, gdzież ja! Nie jestem w stanie, nie nadaję się..- Ale to nie ma być radio "Tadeusz" - przerwał Włoch - tylko Radio "Maryja.. Tak się zaczęła ta niesłychana przygoda, w której uczestniczą dziś miliony ludzi, która wstrząsa Kościołem w Polsce, i która ma tysiące społecznych i politycznych wymiarów. Wśród profesjonalistów od masowej komunikacji mówi się o fenomenie Radia Maryja. W eter płynie - coraz lepiej słyszany - głos prawdziwie wolnej Polski Radia utrzymują wyłącznie prywatni ofiarodawcy. Nade wszystko jednak jest to - o czym bez trudu można się przekonać będąc w Toruniu - wielka przygoda Ojca Rydzyka, redemptorysty, z Panem Bogiem.

Domek Radia Maryja
leży z dala od centrum Torunia, w dzielnicy ogródków,. Maszt nadajnika góruje nad okolicą, podczas, gdy budynku do niedawna nie było prawie widać spośród drzew owocowych. Dziś domek rozrasta się, zmienia się nieustannie jego architektura. W korytarzach, na drzwiach - kartki z ogłoszeniami dla pracowników Radia, do których Ojciec Tadeusz dopisuje wielkimi, pośpiesznymi literami: Modlitwa jest ważna! Proszę, pamiętajcie o mnie! Przy drzwiach wejściowych wisi sprytnie zrobiona szafka na kapcie dla gości. Miękkie, wełniane, zrobione przez kogoś na drutach, zapewniają bezszmerowe poruszanie się po posadzkach nowoczesnego studia. Burzliwy rozwój Rodziny Radia Maryja sprawia, że przez domek przewijają się codziennie setki osób. Pomodlić się w kaplicy; ze wszystkimi się przywitać; jeśli jest akurat Różaniec, Koronka do Miłosierdzia lub Anioł Pański, zasiąść ze spikerami przy mikrofonach; przytulić się do Ojca Rydzyka - oto cel tych wędrówek. Dziwne, niezrozumiałe, ale Ojciec Tadeusz, który jest na pewno najbardziej zajętym w tej części Europy Dyrektorem Radia, dla przyjeżdżających ma zawsze czas. Nie potrafi ukryć radości, jaką sprawia mu każdy człowiek. W ciągu dwóch dni, jakie spędziłam tam, spotkałam między innymi: Czterdziestoosobową, nieco zziajaną ale bardzo pobożną pielgrzymkę z Mikołowa; Siwowłose małżeństwo, uderzająco do siebie podobne, które przyjechało z Inowrocławia, by wręczyć Ojcu Tadeuszowi złoty pierścionek i obrączkę; Panią z Bydgoszczy, która chciała zwiedzić nowowybudowaną część domku. (Wspierała budowę, wysyłając co miesiąc część swojej emerytury, teraz chce się podzielić z Radiem tym, co jej jeszcze zostało - meblami, żyrandolem, lampkami); Starszego pana w wytwornym stroju, który rozmawia z Ojcem Rydzykiem po francusku i włosku i dopiero na koniec ujawnia, że jest Polakiem z Torunia, a następnie wspaniałym barytonem intonuje pieśń przed Najświętszym Sakramentem; Przybył także mieszkaniec Łowicza w mundurze leśnika. Zapukał nieśmiało do studia: Być w Rzymie i Papieża nie widzieć.. Wkracza rodzina z Białegostoku: trzy pokolenia. W środku matka trzech córek dźwigająca ogromnych rozmiarów sękacz upieczony specjalnie dla Radia w Sejnach. Sękacz z trudem mieści się w maleńkiej kuchenxce i wszyscy skrycie żałują, że jest właśnie post. Znam ten głos - mówi pani o kulach, która przyjechała z Łodzi. Razem z mężem, również inwalidą, chcieli pomodlić się do Matki Boskiej Fatimskiej. Śpieszą się, są przejazdem, ale słysząc w korytarzach glos Ojca Tadeusza, przystają. - To jeden z ojców. Ktoś szepcze, że to właśnie Ojciec Dyrektor... Kocham Rydzyka, rzucam się na Rydzyka! - z tym okrzykiem przypada do Ojca Tadeusza pani o kulach. Ojciec ma naturalny odruch dzielenia się z każdym historią Radia, opowiedzenia szczegółowo o jego dniu dzisiejszym oraz wyjawienia, o czym marzy. A te marzenia, jak zauważa Ojciec Jan Mikrut, drugi z pięciu pracujących w Radiu redemptorystów, mają zwyczaj się spełniać... Dlaczego nie mamy mieć telewizji katolickiej? Ojciec Tadeusz zwierza się ze swoich marzeń paniom z Mikołowa, z którymi wędruje po nowej części budynku, by pochwalić się jego najpiękniejszymi zakątkami - Przecież obraz tak działa! Czy katolicy na to nie zasługują? A jak to załatwić? Normalnie! Modlić się, pościć - i robić? O tym, że Ojciec Rydzyk działa skutecznie Polska dowiedziała się przy okazji walki o koncesję ogólnopolską dla Radia, Rada Radiofonii i Telewizji zasypana została tysiącami faxów, w których błagano, żądano, perswadowano. Polaka potrzebuje Radia Maryja; To radio kontynuuje dzieło odnowy duchowej zapoczątkowane przez Solidarność; Ratujcie Polskę, pozwólcie nadawać Radiu Maryja na cały kraj! - oto zasadnicza tonacja faxów. Nie można lekceważyć tych malutkich natchnień - tłumaczy Ojciec Tadeusz pielgrzymce z Mikołowa, stojąc na schodach przed domkiem, spowity w woń białego bzu - od nich wszystko się zaczyna. To nie tylko kwestia ludzi. Komuna zepsuła naród. A jeszcze komuniści dobrze nie wyszli, kiedy wchodzi masoneria. Określam to skrótowo: chodzi o zło inne. Wschód i Zachód podały sobie ręce. A katolicy śpią. Tak bym krzyczał! Bo my się sami dajemy pogrzebać. Czy większą wartość ma ten patologiczny parlament w Strasburgu? Czy Pan Jezus jest gorszy od Buddy, albo jakiegoś tam Marksa? Dlatego mówię: Walczmy, nie gódźmy się na zło! Panie z Mikołowa chcą się dowiedzieć jak było w Rzymie. Pięć tysięcy ludzi, coś wspaniałego. Ojciec Święty powiedział tylko tyle:

Ojcze, rób tak dalej
Śmiało - tak dalej.. Wtedy klęknąłem; To proszę o błogosławieństwo na to tak dalej. Czy pobyt na Zachodzie mnie czegoś nauczył? Dziękuję Pnu Bogu za te sześć lat, które tam przeżyłem. Pierwsze ważne doświadczenie, to było doświadczenie odrzucenia Matki Najświętszej. Niemcy mówili, że my, Polacy czcimy Matkę Boską jak bożka. To było tak bolesne! Widziałem, jak ksiądz - doktor biblistyki - wyrzucał statuę Matki Bożej z kościoła, jak wyrzucał ludzi modlących się różańcu.. I drugie doświadczenie: zobaczyłem, ilu ludzi przystępuje tam do Komunii św. bez spowiedzi. I tak tam jest z celibatem. Jak się ludzie odnoszą do Papieża: "Ten głupi polski Papież".. I wtedy zacząłem się modlić: Boże, uchowaj Polskę! To co widziałem w Niemczech, w Szwajcarii - jak się postępuje z Najświętszym Sakramentem.. Nie, nie trzeba się gorszyć! Tylko mieć tego świadomość: z tej świadomości wzięło się Radio Maryja. Jak nas Pan Bóg nie uratuje, to nas nikt nie uratuje! W myśl międzynarodowych zobowiązań - widziałem odpowiedni dokument podpisany przez naszych polityków - mamy być dla bogatej Europy tanią siłą roboczą i rynkiem zbytu. Liczbę ludności będą próbować ograniczyć do 18 milionów.. Dlatego Kościół jest nie na rękę. W całym świecie Kościół jest zresztą nie na rękę. Kiedy biskupi mówili o bombie atomowej - byli dobrzy, przestali być dobrzy, kiedy zaczęli mówić o zabijaniu poczętych dzieci. Dlatego właśnie - Radio Maryja... Jeśli ludzie kochają Radio, niech się modlą, a resztę Duch Św. podpowie. Zobaczycie!

Ufać i modlić się!
To zawołanie Ojca Tadeusza Rydzyka zrobiło wśród słuchaczy ogromną karierę. On sam jest doskonałą ilustracją tego hasła. Wszystko co ma na sobie to rzeczy podarowane. Wylicza: koszula, sweter, spodnie. Wczoraj obcięły mu włosy panie od komputerów. Ojciec Tadeusz nie traci czasu na zajmowanie się sobą. Do wielkich idei, którymi żyje i cały czas przemyśliwa, jakby tu je wcielić w życie, należy, oprócz katolickiej telewizji oraz pojednania polsko-niemieckiego, obrona dobrego imienia Radia. Do dziś ranią go słowa kogoś z członków Rady Radiofonii i Telewizji, że Radio Maryja jest czymś w sam raz dla ludzi starych, biednych i chorych, produkuje tabletki pocieszenia. Ojciec Rydzyk denerwuje się od razu, gdy o tym wspomina, bo wie, że godzi się w ten sposób w Patronkę Radia oraz szydzi z prostoty, która nie jest prostactwem, lecz odwagą bycia sobą. - Daj, żebyśmy kochali - mówi Ojciec w czasie modlitwy w kaplicy - im więcej trudności - żebyśmy więcej kochali.. I dużo cierpliwości. I żebyśmy nie chcieli ludzi zmieniać. Żebyśmy nie obrażali się na nich, że są inni. Pozwólmy im być wolnymi... Wolność to jest większa miłość. Ojciec Jan, który w przeciwieństwie do Ojca Tadeusza - mistyka, intuicjonisty, wizjonera - jest stonowany i ma skłonność do analitycznego traktowania zjawisk. jest zdania, że fenomen popularności Radia Maryja wynika z tego, że odpowiada ono na parę istotnych ludzkich potrzeb, które nie były dotąd w Polsce zaspakajane. Pierwsza to potrzeba publicznego mówienia o Bogu. Druga to potrzeba upodmiotowienia. (Tu Ojciec Jan przytacza opowieść o pewnej kobiecie, która w czasie jednej z radiowych podróży uparła się, by zatrzymano się w miejscowości, z którą łączyła ją żywa pamięć doznanych tam upokorzeń. Stamtąd zapragnęła przemówić do mikrofonu. do ludzi w całej Polsce: o tym, jak była tam poniżana i maltretowana przez UB... Słuchacze Radia Maryja to ludzie przez dziesięciolecia upokorzeni; również i dzisiaj traktuje się ich jak głupców i próbuje się nimi manipulować na różne sposoby. Radio ocala ich godność, dlatego tak o nie walczą, dlatego tak mocno z nim się utożsamiają). Wreszcie trzecia potrzeba, którą Radio zaspokaja to potrzeba wspólnej modlitwy.. Zaskoczeni nieco rozmiarem zjawiska, jakie stanowi Rodzina Radia Maryja, ojcowie redemptoryści widzą w nim początek ruchu religijnego, którego znaczenie dałoby się może porównać do ruchów Odnowy w Duchu Świętym. Ojciec Jan mówi o niezwykłym nastroju, jaki panuje w czasie wyjazdowych Mszy św. Radia - odbywają się one regularnie w różnych miejscach Polski, zwykle w znanych sanktuariach. Ludzie długo nie chcą wychodzić z kościoła, wytwarza się jakaś niepowtarzalna więź, nie ustają śpiewy i modlitwy. Również program Radia jest tak pomyślany, żeby dawał jak największe szanse na budowanie wspólnoty. Jest w nim stałe miejsce na katechezę i modlitwę, ale także na wzajemną, bardzo różnorodną pomoc - materialną, medyczną, psychologiczną. Czasem ktoś dzwoni z informacją, że ma czas na dłuższą rozmowę z kimś, kto jest jej spragniony, albo że zaopiekuje się dziećmi, gdy rodzice chcą wyjść do teatru. Nie stawia się granic inwencji słuchaczy.. Jest w programie audycja o zwierzętach, są pogadanki o dobrych manierach, które z wdziękiem, ale i z niezbędną dozą powagi, łączy się z wiarą tradycją, polskim obyczajem i patriotyzmem. (Jeśli zginie tradycja, mówi Autorka, zginą dobre obyczaje - zginie nasza tożsamość i zginie naród). Jest dużo rozmów o dzieciach (z Poznania przyjeżdża pani filolog i doradza, jaką literaturę im podsuwać, pod jakim kątem ją dobierać, jest audycja o ekologii. o gotowaniu (Ojciec Jan przekomarza się w niej z Siostrą Leonillą). Są dziesiątki innych autorskich audycji prowadzonych w większości przez ludzi świeckich - lekarzy, filologów, pedagogów. Na antenie panuje swoboda. Nie ma tematów tabu. Jest dla dzwoniących ludzi masa cierpliwości i radość, że się odzywają. Czar Radia polega przede wszystkim na jego klimacie, na intymnej tonacji rozmów i na ogromnej kulturze, z jaką są prowadzone. A także na muzyce - nareszcie wysokiej klasy muzyce religijnej. Ale nie tylko - jest znakomita klasyka, wspaniałe chóry, jazzowe standardy, sacro-songi. Jest muzyka, która nikogo nie drażni, muzyka, która daje radość.

Ludzie Radia Maryja
są zaangażowani w tę pracę na pełny gaz. Tu nie może być prowizorki. Nie znaczy to, że Radio zatrudnia wyłącznie licencjonowanych fachowców. Konsoletę obsługuje - perfekcyjnie - licealista, prasę katolicką omawia na antenie pracownik administracji PKS-u. Wszyscy robią to społecznie, choć sami często nie mają wesołej sytuacji w swoich miejscach pracy. Dwie panie pedagog pracują jako opiekunki w domu dziecka i są tępione za modlenie się razem z dziećmi. Zaprzyjaźniona z Radiem wychowawczyni internatu szkoły medycznej ma kłopoty, bo ośmiela się zwracać uwagę na niewłaściwe zachowanie, co jest sprzeczne z obowiązującą w takich placówkach doktryną róbta co chceta. Gdy oni są w Radiu, rodziny zastępują ich w domu. Mówi Joanna, psycholog: - Gdy Pan Bóg powołuje nas do takiej pracy, to jednocześnie jest na zasadzie daru, więc mąż powiedział: "Ty dajesz Radiu swój czas i to co potrafisz najlepiej, ja daję to, że umożliwiam ci to zaangażowanie. To mój wkład w pracę Radia". Gdyby była zapłata, myślę, nie zostałabym tu długo, To bezinteresowność poszerza horyzonty i daje wolność.

źródło:http://www.sl-zdr.kielce.opoka.org.pl/trm2.htm


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
drukuj
zamykam