Atak na Magdę Buczek nie był przypadkowy
Artykuł dodany: 2006-03-15 15:00:01
Nasz Dziennik (2006-03-15)

Z posłem Janem Filipem Libickim (PiS), członkiem sejmowej Podkomisji ds. Osób Niepełnosprawnych, rozmawia Wojciech Wybranowski

Wygłosił Pan niedawno w Sejmie dość ostre oświadczenie krytykujące Kazimierę Szczukę za jej zachowanie na antenie telewizji Polsat, gdzie szydziła z Magdy Buczek, założycielki działających przy Radiu Maryja Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci.
- Chcę powtórzyć to, co już mówiłem na forum parlamentu - sam będąc osobą niepełnosprawną, czuję się zaszczycony, że jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej mogę zabrać głos w obronie pani Magdy Buczek. Dlaczego zdecydowałem się na wypowiedź w tej sprawie? Dla mnie nie ulega wątpliwości, że postępowanie pani Kazimiery Szczuki było przykładem skandalicznego aktu społecznego chuligaństwa, poseł zaś, jako osoba publiczna, powinien reagować w sytuacji, gdy ktoś, zwłaszcza w tak okrutny sposób, atakuje osobę słabszą, niemogącą się bronić. Co ciekawe - przy okazji haniebnego ataku pani Szczuki na Magdę Buczek wydarzyła się jednak jedna pozytywna rzecz, a mianowicie owi medialnie nagłaśniani "obrońcy tolerancji, równości" pokazali swoją prawdziwą twarz i udowodnili, że są tylko pseudoobrońcami, że te hasła równości dla wszystkich ludzi, również niepełnosprawnych, jakimi środowisko pani Szczuki się posługuje, to tylko medialne hasełka, wykorzystywane jako użyteczne narzędzie propagandowe do realizacji swych własnych ideologicznych celów. Jedynym pożytecznym skutkiem, jaki wynika z tego incydentu, jest ukazanie się tychże celów w całej ich istocie.

Ale przecież nie dalej jak 8 marca feministki, których czołową reprezentantką jest pani Kazimiera Szczuka, z wielkim przekonaniem mówiły do telewizyjnych kamer i dziennikarskich mikrofonów o prawach kobiet, prawach osób niepełnosprawnych.
- Szczuka pokazała, że organizatorom różnego rodzaju parad w rodzaju marszów równości, 8-marcowej manify tak naprawdę nie chodzi o społeczną równość, o prawa mniejszości, osób niepełnosprawnych, a tylko o realizację swoich ideologiczno-politycznych postulatów. Okazuje się, że w wystąpieniach osób ze środowisk feministycznych, liberalnych i lewicowych tematyka osób niepełnosprawnych i ich problemów została wprowadzona czysto instrumentalnie i bynajmniej nie chodzi im o dobro ludzi borykających się np. z problemem kalectwa. Zachowanie pani Szczuki pokazało również, że środowiska, których jest ona kluczowym przedstawicielem, "walczą" o godność osób niepełnosprawnych tylko wtedy, kiedy jest im z nimi po drodze, a kiedy takie osoby znajdują się "po drugiej stronie barykady", imają się wszelkich metod, by je zniszczyć i osiągnąć swoje anarchistyczne i niezdrowe społecznie cele. Cieszę się, że zdecydowana reakcja KRRiT udowodniła, iż nowa Rada zamierza z całą stanowczością stać na straży godności człowieka w przekazach medialnych.

Ale czy nie jest trochę tak, że założycielka Podwórkowych Kółek Różańcowych Madzia Buczek stała się ofiarą ataku niejako przypadkowo. Sama Szczuka dzisiaj powtarza, jakoby nie zdawała sobie sprawy z choroby Madzi.
- Absolutnie nie zgadzam się na twierdzenie, że pani Magda Buczek stała się celem czy ofiarą ataków przypadkowo. Środowiska lewicowe i liberalne prowadzą zaciętą walkę, próbując zawłaszczyć dla siebie kwestię praw osób niepełnosprawnych do godnego życia, by stać się ich wyłącznym przedstawicielem; próbują wskazywać, że tylko żyjąc według ich liberalnego modelu życia, niepełnosprawni mogą realizować się zawodowo i społecznie. Rozgrywa się batalia o to, czy będziemy widzieli prawa osób niepełnosprawnych w wymiarze i perspektywie wartości chrześcijańskich, czy w perspektywie liberalnej i laickiej. Pani Magda Buczek nie stała się przypadkową ofiarą ataków - jest ona przecież dowodem na to, że osoby niepełnosprawne można reprezentować na płaszczyźnie chrześcijańskiej, katolickiej, jak ona sama to robi. Dlatego też jestem przekonany, że ta młoda kobieta stałą się ofiarą z premedytacją przygotowanego ataku - szyderstw i kpin pani Szczuki, uważanej za sztandarową postać polskiego feminizmu. Magda Buczek jest zagrożeniem dla pewnego "monopolu" środowisk liberalnych i feministycznych na "reprezentowanie praw osób niepełnosprawnych", dlatego przypuszczono na nią atak, wyszydzając to, co mówi, i sposób, w jaki to robi. Na pewno nie stała się przypadkową ofiarą i sądzę, co stanowczo podkreślam, że w owym programie pana Kuby Wojewódzkiego zaatakowano ją werbalnie z premedytacją.

Wystąpił Pan w parlamencie w obronie Madzi Buczek. Czy zamierza Pan jeszcze w tej sprawie podejmować jakieś kroki?
- Nie wiem, co jeszcze mógłbym zrobić w tej sprawie, bo skoro zajęła się tym KRRiT - czyli organ do tego powołany - to trudno ją wyręczać. Ale jeśli Czytelnicy "Naszego Dziennika" mają pomysł, w jaki sposób mógłbym jeszcze zadziałać, to z największą przyjemnością oddam się do dyspozycji.

Dziękuję za rozmowę.

Rada o Szczuce
 
Radio Maryja © 2006