---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wracam do głównej
NASZ DZIENNIK - ZŁOTE USTA PROPAGANDY
Kpiny z cierpienia

Kazimiera Szczuka, przedstawicielka awangardy polskiego feminizmu, niezmordowana tropicielka braku tolerancji i wrażliwości, publicznie drwiła z niepełnosprawnej, nieuleczalnie chorej osoby


Na zdjęciu: Szczuka Kazimiera nic sobie nie robi z piekielnych męczarni,
które czekają na zaplutą karlicę
za przedrzeźnianie Madzi Buczek -
założycielki Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NASZ DZIENNIK - wtorek, 7 marca 2006, Nr 56 (2466)

Salwy śmiechu, gongi i oklaski towarzyszyły okrutnemu popisowi Kazimiery Szczuki, historyka literatury, krytyka literackiego, frontmenki polskiego feminizmu, gdy przedrzeźniała osobę niepełnosprawną - Madzię Buczek, założycielkę Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci. Wszystko działo się na antenie jednego z polsatowskich talk-show. Ani prowadzący, ani widownia nie protestowali. Przejaw tej swoiście pojmowanej "wrażliwości" pani krytyk wywołał szeroką falę oburzenia. Na jednym z najbliższych posiedzeń sprawą zajmie się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Kazimiera Szczuka była gościem jednego z programów Jakuba Wojewódzkiego. Zaczęło się od żartu o jej rzekomej wizycie w Radiu Maryja lub Telewizji Trwam. Pani krytyk wykluczyła taką możliwość, po czym stwierdziła, że "jest zafascynowana pewną postacią z Radia Maryja". Założycielkę Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci, Madzię Buczek, bo o niej mowa, nazwała "starą dziewczynką", po czym - wielce z siebie zadowolona - zaczęła imitować i wyśmiewać jej sposób mówienia, a także to, co mówi. "Módlmy się. Dziecięce Podwórkowe Kółka Różańcowe to mali pielgrzymi, w ich dziecięcych serduszkach płonie miłość Boża. Módlmy się, żeby łaski Boże spłynęły na wszystkie dzieci, które należą do Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych" - przedrzeźniała Szczuka. "Ale ona ma jakąś ksywkę, nie wiem, "Siostra Modlitwa"?" - dociekał zadowolony z siebie Wojewódzki, przekonany najwyraźniej, że zadaje zabawne i błyskotliwe pytanie. Czyżby nie wyobrażał sobie bardziej zabawnego tematu niż ludzkie cierpienie, ból, niepełnosprawność i silna wiara wbrew wszelkim przeciwnościom? Stosunek do osób niepełnosprawnych świadczy o kondycji moralnej społeczeństwa. Zadaniem ludzi zdrowych jest szczególna troska o człowieka niepełnosprawnego. Jak się okazuje, nie wszyscy to rozumieją. Materiał z polsatowskiego programu wprost poraża brakiem taktu, epatuje chamstwem w najgorszym tego słowa znaczeniu.
Z rzecznikiem prasowym Polsatu nie udało nam się skontaktować, ale wszyscy nasi rozmówcy byli zgodni. - To bardzo niesmaczne i brzydkie. Tak się po prostu nie robi i jest to niezgodne z ideałami humanizmu - komentuje ten urywek programu Paweł Jaros, Rzecznik Praw Dziecka. - Jeżeli ktoś źle mówi o drugim, przedrzeźnia, używa epitetów, to niedobrze świadczy o nim samym. Pani Szczuka powinna bardzo mocno przemyśleć swoje postępowanie. Naśmiewanie się z ludzkich poglądów religijnych, wyznania, przywiązania do wiary jest niegodne redaktorów. Trzeba mieć szacunek dla inności, a osoba publiczna powinna ten szacunek wręcz eksponować. Jeżeli tego nie robi albo robi coś zupełnie odwrotnego, to źle się dzieje - dodał.
- Ja osobiście jestem uderzony, najdelikatniej mówiąc, daleko posuniętym brakiem wyczucia i smaku w tym fragmencie programu i mam nadzieję, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zbada tę sprawę w szerszym kontekście, pod kątem tego, czy nie została złamana ustawa o radiofonii i telewizji - powiedział nam Wojciech Dziomdziora, członek KRRiT. - Będziemy prosić o opinię departament programowy - zaznaczył. - Żadnego człowieka nie wolno poniżać, z nikogo nie wolno w ten sposób publicznie się naśmiewać - argumentował.
- Madzia czyni wiele dobrego, a przede wszystkim nie kpi z nikogo - powiedział nam ks. bp Antoni Długosz z Częstochowy. - To dziecko cierpi całe życie i kpienie z niego i jego wiary jest karygodne. Ludzie niepełnosprawni są wielkim zadaniem dla ludzi zdrowych, ale są też wielkimi nauczycielami - i tak odbieram Madzię, która mimo cierpienia potrafi otwierać się na potrzeby drugiego człowieka i nie mówić o swoim doświadczeniu, ale nieść pociechę, radość i nadzieję innym - usłyszeliśmy od księdza biskupa. - Jestem zaskoczony postawą pani Szczuki. Musi ona mieć jakieś osobiste kompleksy, które chce przykryć takimi czy innymi krytycznymi ocenami ludzi cierpiących. Parodiując Madzię, przekroczyła normy, które powinien respektować każdy redaktor i publicysta - wskazał ks. bp Długosz. - Jeśli chodzi o pana Wojewódzkiego, jego programy przypominają mi postawę chłopczyka w okresie przekory dziecięcej, który bez przerwy kpi, żartuje. Ale on kpi nie z tych osób, z których uważa, że kpi, tylko z siebie samego. Świat ludzi specjalnej troski winien mieć wyjątkowe oparcie w ludziach zdrowych, a zwłaszcza w mediach, bo media wyrabiają opinię. Pani Szczuka i pan Wojewódzki powinni przeprosić Madzię - podsumował ksiądz biskup.
Również Młodzież Wszechpolska w piśmie przesłanym do "Naszego Dziennika" przypomina, że wolność nieodłącznie wiąże się z odpowiedzialnością, i apeluje, by nie zapraszać Kazimiery Szczuki do żadnych programów w charakterze gościa lub eksperta. "Uderzająca jest wyjątkowa obłuda Szczuki jako aktywistki zawsze idącej w pierwszych szeregach marszów tolerancji" - czytamy w liście przesłanym z Okręgu Mazowieckiego Młodzieży Wszechpolskiej, który zawiera też apel, by "Kazimiera Szczuka wzięła na siebie odpowiedzialność za swoje słowa i przeprosiła nie tylko Madzię Buczek, ale również wszystkie osoby wierzące w Boga".
W liście do dyrektor Instytutu Badań Literackich pani prof. Elżbiety Sarnowskiej-Emeriusz polonista z Warszawy Krzysztof Mikucki powiadamia "o skandalicznym i haniebnym zachowaniu", jakiego publicznie dopuściła się pracująca w IBL magister Szczuka. "Bawiła się doskonale kosztem młodego, ciężko chorego człowieka" - napisał. Na koniec warto zadać pytanie, które stawia autor listu przesłanego nie tylko do IBL, ale i do redakcji "Naszego Dziennika": jeżeli do takich "szczytów humanistyki" dochodzi się, praktykując "badania literackie", to jak to można skomentować?
- Madzia jest cudna, dla mnie to jest bohaterka, jestem zafascynowana tą dziewczyną, bo potrafiła zmobilizować dzieci w kraju i za granicą do modlitwy, czyli do robienia czegoś lepszego niż rozbijanie się po ulicach. Od czasu do czasu moja córka śledzi sobotnie spotkania Madzi Buczek - mówi Izabela Kędzierska, pedagog, wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej. Samego programu nie widziała, ale ma wyrobioną opinię na temat drwin z niepełnosprawnych. - Z żadnej wady niezawinionej przez człowieka śmiać się nie wolno. Madzia zasługuje na wielki szacunek, ponieważ jest osobą, a ponadto cierpi na bardzo ciężką chorobę. Jej głos jest wynikiem przemian chorobowych - Madzia ma ściśnięte płuca, przy tym schorzeniu następują też zmiany w obrębie czaszki - tłumaczy. Madzia siedzi na wózku, na którym wozi się zwykle dzieci do trzeciego roku życia, bo jej kości po prostu nie rosną i przeszła szereg operacji.
Jolanta Tomczak



Do wszystkiego trzeba dorosnąć
Jest dla mnie niepojęte, jaką odwagę, siłę i wiarę trzeba mieć, aby żyć tak jak Magda. Jaką fantastyczną miłość ma jej mama. Może takie osoby zacząłby zapraszać do swojego programu Jakub Wojewódzki - tylko czy wiedziałby, o czym z nimi rozmawiać? Po tym, co się wydarzyło, istotne jest jednak coś innego: czy odważy się spojrzeć Madzi w oczy i po prostu za to świństwo, na które pozwolił, przeprosić.
JT


Mówi o. Piotr Dettlaff CSsR, opiekun Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci:
To, co wydarzyło się w ostatnim czasie w programie pana Jakuba Wojewódzkiego, w którym brała udział pani Kazimiera Szczuka, jest kolejnym skandalem w polskich mediach. Trzeba raz jeszcze zastanowić się nad etyką dziennikarzy i prześledzić ich działalność w tym kontekście. Coraz częściej mamy do czynienia z ludźmi, którzy zamiast służyć prawdzie, przekraczają granice wypływające z powołania dziennikarskiego, posuwają się do zachowań nieetycznych.
Podwórkowe Kółka Różańcowe Dzieci, którymi opiekuję się od czterech lat, to dzieło Opatrzności Bożej. Założyła je Madzia Buczek - dziecko chore, cierpiące, które przeżyło ponad 30 operacji i w modlitwie różańcowej odnalazło siłę do tego, żeby przezwyciężyć swoje cierpienie. Modlitwa solidarnych dziecięcych serc, która każdego dnia rozbrzmiewa w różnych zakątkach całego świata, jest ogromną siłą, która przemienia oblicze współczesnego świata. Dlatego z jednej strony nie dziwi nas to, co się stało, bo siła modlitewnej solidarności zawsze ściera się z siłami złego. Z drugiej strony musimy sprzeciwić się atakom wymierzonym w najsłabszych wśród nas. Przecież Jezus przyszedł do tych, którzy źle się mają. W imię ewangelicznej solidarności jesteśmy więc zobowiązani do tego, by stawać przy chorych, cierpiących, spychanych na margines życia społecznego.
W programie emitowanym w Polsacie mieliśmy do czynienia z karygodnym zachowaniem, nie mającym nic wspólnego z dziennikarstwem. Razem z dziećmi z Podwórkowych Kółek Różańcowych stajemy bardzo blisko Madzi Buczek i jej mamy. Ogarniamy modlitwą tych wszystkich, którzy prześladują chorych, cierpiących, bezbronnych, którzy wyśmiewają Madzię. Serca dzieci z Podwórkowych Kółek Różańcowych mówią tej niesprawiedliwości, bezczelności dziennikarskiej i okrucieństwu solidarne, zdecydowane "nie"!
not. JT

Madzia Buczek modli się za Kazimierę Szczukę
Madzia Buczek ukończyła wczoraj 18 lat, wkroczyła w dorosłość. Mieszka w Łaziskach Górnych. Od urodzenia choruje na wrodzoną łamliwość kości; początkowo lekarze nie dawali jej szans na przeżycie. Ma mniej niż 100 cm wzrostu, waży 15 kilogramów, mówi dziecięcym głosem. Porusza się na wózku inwalidzkim. Kiedy miała 9 lat, założyła pierwsze Podwórkowe Kółko Różańcowe Dzieci. Dużo się modli, selekcjonuje i opisuje listy, które do niej przychodzą. Ludzie ją kochają. Dziś PKRD liczą już 117 tys. członków w 28 krajach! Celem ruchu jest modlitwa różańcowa.
PKRD powstały przy Radiu Maryja, którego nie wszyscy lubią słuchać. Ale nawet jeśli ktoś nie może znieść tego Radia, nie ma prawa obrażać osób, które je lubią. Magda jest cudownym, otwartym człowiekiem, wytrwale walczy z chorobą i jej skutkami, znalazła w życiu sens. Nikt nie powinien z niej szydzić - pod żadnym pretekstem.
Program oglądała siostra Madzi, ale bała się powiadomić o tym rodzinę. Madzia dowiedziała się tego od pana Arka z Radia Maryja, przypadkiem, gdy realizowała swój program. Była spokojna. Powiedziała tylko, że będzie się za panią Szczukę modlić. Jeżeli Pan Bóg tak dopuścił, to ona to ofiaruje - za media. Ile wyszydzonych osób potrafiłoby się tak zachować? Mama Madzi, Pelagia Buczek, była głęboko wstrząśnięta. - Madzia jest sobą i to, co robi, robi z serca, a nie pod publiczkę ani dla sławy. Jej głos jest skutkiem choroby, inaczej nie potrafi mówić - tłumaczy. - Madzia bardzo cierpi, nie potrafi siedzieć o własnych siłach, tylko opiera się na rękach na wózku inwalidzkim, ma bardzo chore serce, bardzo boli ją kręgosłup i trudno jej utrzymać głowę. Pisząc, musi opierać głowę na brodzie, więc na noc zakładam jej opatrunki, żeby leczyć tę brodę, ponieważ robią się rany - dodaje. Pani Pelagia nie odczuwa złości wobec redaktora prowadzącego program i jego bezwzględnego gościa. Ale jest jej przykro. - Ogarnęła mnie żałość, że człowiek może się posunąć do czegoś takiego. Jeżeli ktoś zdrowy czyni to w stosunku do osoby chorej, to mnie jako matce wydaje się to naprawdę okrutne. Bo nikt poza nami nie wie, jakie cierpienie przeżywamy i jaki krzyż dźwigamy każdego dnia. Nikt sobie nawet nie wyobraża, jakim wysiłkiem jest nagranie audycji, gdy się siedzi w takiej pozycji. Życzyłabym pani Szczuce, aby nigdy nie spotkało jej takie cierpienie. Aby nie musiała doświadczać urągania innych osób ze swojej sytuacji, ze swojego zdrowia - mówi.
Kto się dobrze bawił w niedzielę wieczorem, oglądając program Wojewódzkiego? Chyba tylko w studiu Polsatu było wesoło. Sygnały, jakie do nas docierają, świadczą o pełnej solidarności z Madzią. Sto lat, Madziu!
Jolanta Tomczak


źródło:http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20060307&id=po01.txt

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

NASZ DZIENNIK, środa, 8 marca 2006, Nr 57 (2467)

Szczuka pod lupą

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajmie się dzisiaj wypowiedzią Kazimiery Szczuki, która naśmiewała się ze sposobu mówienia chorej Madzi Buczek oraz parodiowała treści, jakie założycielka Podwórkowych Kółek Różańcowych Dzieci przekazuje małym słuchaczom na antenie Radia Maryja.

Postępowanie wyjaśniające zostało wszczęte na wniosek przewodniczącej KRRiT Elżbiety Kruk. W piątek skierowała ona pismo do prezesa Polsatu, aby przekazał Radzie wyjaśnienia oraz kasetę wideo z zapisem programu. Rada sprawdza, czy nie został naruszony art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji, według którego "audycje lub inne przekazy nie mogą propagować (...) postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość", a "nadawcy dbają o poprawność języka swoich programów i przeciwdziałają jego wulgaryzacji".
O żenującym dialogu Kazimiery Szczuki z prowadzącym program Jakubem Wojewódzkim "Nasz Dziennik" informował w poniedziałek. Tekst wywołał duży odzew, także wśród internautów.
Sama Szczuka jest zdziwiona i jako osoba biegła w retoryce zaprzecza sama sobie, siląc się na karkołomne interpretacje. - Ja mówiłam o jakimś wielkim swoim uznaniu i fascynacji tą osobą. Owszem, naśladowałam ten głos, ale była to pewna anegdota. Życzliwa anegdota z lekką kpiną. Nie było tam natomiast cienia mowy o tym, że ta osoba jest niepełnosprawna, włącznie z tym, że ja na początku programu powiedziałam, że nie wiem, kto to jest - przekonywała wczoraj Polską Agencję Prasową. Zatem z jednej strony twierdzi, że w jej słowach nie było "cienia mowy o niepełnosprawności" Madzi Buczek, a tylko "życzliwa anegdota" i że nie wiedziała, o kim mówi (swoją drogą, co za rzetelne dziennikarstwo...), z drugiej - podczas programu wtrąciła, że Madzia jest inicjatorką ruchu, który skupia dzieci codziennie odmawiające Różaniec, coś więc o niej jednak wiedziała. Ponadto scharakteryzowała wtedy Magdę jako "starą dziewczynkę". Nie było ani cienia uznania, a jedynie złośliwość i urągliwe aktorstwo, w swym przekazie dalekie od tolerancji, która na co dzień nie schodzi z ust Szczuki.
Kazimiera Szczuka zasugerowała, że Madzia jako osoba medialna powinna się cieszyć (a może i być wdzięczna?), że Szczuka raczyła ją przedrzeźniać, bo "bycie dostrzeżoną i parodiowaną w programie rozrywkowym jest dowodem uznania i popularności". A co, zapytajmy, jeśli Madzia nie jest żądna tego rodzaju popularności?
- Sam jako osoba niepełnosprawna odczuwam taką potrzebę, aby mówić czasami zabawnie o osobach niepełnosprawnych czy o niepełnosprawności. Moim zdaniem są jednak pewne granice: krytyka osoby, jej niepełnosprawności, zachowania, na które ta osoba nie ma wpływu, jest niedopuszczalna. Z całą pewnością jeśli sposób gestykulacji czy mówienia wynika z choroby, to nie powinno to być przedmiotem żartów ani drwin - przekonuje Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.
Rzecznik KRRiT Tomasz Różański poinformował, że od 26 lutego, czyli dnia emisji programu, do Rady wpływają skargi od osób zbulwersowanych wypowiedzią Szczuki.
Jolanta Tomczak


źródło: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20060308&id=po04.txt

Kazia Szczuka - Blog

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wpadnij jeszcze tutaj!
drukuj
wracam do głównej
zamykam